Od niedawna tematem interesuje się także Unia Europejska, a dokładniej Europejski Bank Centralny, który uruchomił w lipcu projekt cyfrowego euro. Teraz nabrał on konkretniejszych kształtów, bowiem powołano zespół ekspertów, mających wspólnie badać możliwości, zagrożenia i potencjał nowego środka płatniczego.
W jego skład wejdzie 30 specjalistów z różnych banków i instytucji finansowych, takich jak na przykład Bankart, BBVA, Nordea, Swedbank i Deutsche Bank.
Nasza praca ma na celu zapewnienie obywatelom i firmom w erze cyfrowej dostępu do najbezpieczniejszej formy pieniądza – pieniądza banku centralnego – powiedziała Christine Lagarde, prezes EBC.
To dopiero początek drogi
Mimo, że poważne podejście do tematu głównej europejskiej instytucji finansowej napawa optymizmem, to musimy być świadomi, że zanim cyfrowe euro wejdzie do użytku, minie jeszcze bardzo dużo czasu. Jak podkreślają przedstawiciele EBC, technologia musi zostać dokładnie sprawdzona, a czas badań jest przewidziany na dwa lata. Dopiero później będą mogły rozpocząć się prace nad infrastrukturą i samą walutą, o ile oczywiście wspomniany zespół uzna, że całe przedsięwzięcie ma sens.
Jak możemy przeczytać na stronie projektu, eksperci określili szereg podstawowych wymogów, jakie musi spełniać cyfrowe euro. Chodzi o: łatwą dostępność, solidność, bezpieczeństwo, wydajność, prywatność i zgodność z prawem.
Dla porównania, Chiny są już na zaawansowanym etapie testowania e-juana i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zostanie on wprowadzony do użytku jeszcze przed igrzyskami olimpijskimi w 2022 roku. Udało się już osiągnąć wartość transakcji na poziomie przekraczającym 5 miliardów dolarów, w programie pilotażowym uczestniczy prawie 21 mln osób.
Źródło: Cointelegraph / fot. tyt. ECB