Kolejnym start-upem, który zaoferował pomysł tego typu, jest Lonestar Data Holdings. Jak wskazuje jego nazwa, jego działalność ma być związana z przechowywaniem danych. Mowa jednak o przechowywaniu danych, o jakim jeszcze nie słyszał nikt. To dlatego, że Lonestar chce oferować swoim klientom możliwość przechowywania cennych danych na serwerach umieszczonych na… Księżycu.
Księżycowa serwerownia? Czemu nie?
Trzeba przyznać, że pomysł założycieli Lonestar Data Holdings nie jest głupi. Ba, może nie być lepszego miejsca w Układzie Słonecznym do przechowywania danych niż Księżyc. Księżyc jest bowiem na tyle blisko Ziemi, że komunikacja między systemami na Ziemi a na jego powierzchni nie byłaby problemem, a jednocześnie na tyle daleko, by nie dosięgnęły go ziemskie kataklizmy i katastrofy.
„Jak dla mnie nie do pomyślenia jest to, że przechowujemy nasze najcenniejsze aktywa, naszą wiedzę i nasze dane na Ziemi, gdzie detonujemy bomby i palimy rzeczy.”, powiedział Christopher Stott, założyciel i dyrektor generalny (CEO) Lonestar. „Musimy umieścić nasze aktywa poza planetą, gdzie będziemy mogli je chronić.”
Przeszkody do pokonania
Rzecz jasna, umieszczenie serwerów na Księżycu nie będzie łatwym zadaniem. W końcu, na powierzchni satelity występują ogromne wahania temperatur. Te za dnia sięgają 127 stopni Celsjusza, zaś nocą spadają do… -232 stopni Celsjusza. Każdy księżycowy dzień i każda księżycowa noc trwają około 14,75 dnia. Poza tym Księżyc bombardowany jest nieustannie przez kosmiczne i słoneczne promieniowanie.
Zdaniem Stotta jednym ze sposobów na obejście powyższych problemów byłoby wykorzystanie robotów do umieszczenia serwerów w jaskiniach lawowych pod powierzchnią Księżyca. Badania pokazują, że jest ich na Księżycu mnóstwo, są ogromne i powinny stanowić naturalną ochronę zarówno przed wahaniami temperatur, jak i promieniowaniem. Dla przypomnienia, uważa się, że te same jaskinie byłyby bardzo dobrymi lokalizacjami dla przyszłych potencjalnych baz i kolonii księżycowych.
Lonestar Data Holdings ma nadzieję, że uda mu się wysłać jego pierwszy sprzęt na Księżyc w 2024 roku. Jeszcze w tym roku zamierza przeprowadzić zaś pierwsze testy swojego oprogramowania. Kto wie, czy tego harmonogramu uda się dotrzymać. Czas pokaże. Oby pieniądze inwestorów nie zostały wyrzucone w błoto.
Źródło: The Register, fot. tyt. NASA