To oznacza, że prawie połowa polskich internautów pobiera oprogramowanie komputerowe z nielegalnych źródeł, chociażby takich jak programy peer-to-peer. Żeby tego było mało – piraci komputerowi są zdania, że nie robią nic złego oraz że są bezkarni, bo istnieje małe prawdopodobieństwo, że zostaną złapani.
Niestety, wspomniane 48% nie stawia nas w najlepszym świetle wśród pozostałych krajów europejskich. Na uwagę zasługuje chociażby odsetek piratów w Niemczech czy Francji, bo do nich nam jeszcze daleko – to „ledwie” 21-26 procent.
Największy odsetek piractwa można zaobserwować w krajach rozwijających się. Na pierwszym miejscu znalazły się Chiny (z 86% regularnych piratów), a zaraz później takie państwa, jak: Nigeria, Wietnam, Ukraina, Malezja czy Tajlandia.
Źródło: BSA