Samochody elektryczne nie takie złe, jak je malują
W 2016 roku premier Mateusz Morawiecki obiecywał milion samochodów elektrycznych na polskich drogach do 2025 roku. Obietnica ta nie zostanie rzecz jasna zrealizowana, podobnie jak niepewne są losy narodowego polskiego samochodu elektrycznego Izera. Pod koniec stycznia 2023 roku w Polsce zarejestrowanych było 32 555 w pełni elektrycznych samochodów osobowych (BEV). Do realizacji zapewnień szefa rządu długa droga, ale ogromna w tym zasługa… polskiego rządu.
Dlaczego Polacy mają coraz chętniej kupować samochody elektryczne, skoro infrastruktura leży i kwiczy?
Sprawdź też: Ile kosztuje ładowanie samochodów elektrycznych w 2023? Policzyłem to i jestem przerażony
Dwóch Niemców po podróży Teslą Model Y do Polski wyleczyło się na długi czas z samochodów ładowanych z gniazdka. Wcale im się nie dziwię. Polska znajduje się w ścisłej czołówce Unii Europejskiej… jeśli chodzi o najmniejszą liczbę punktów ładowania na każde 100 kilometrów dróg. Jest ich w naszym kraju dokładnie 0,7. Wiecie co to jest nic? Nie, nie pół litra na dwóch. To właśnie 0,7 punktu ładowania na 100 kilometrów dróg.
Liczba punktów ładowania na każde 100 kilometrów dróg w poszczególnych krajach Unii Europejskiej. | Źródło: ACEA
Zdaniem Power Dot w Polsce do 2025 roku ma powstać ok. 10 tysięcy stacji (nie punktów!) ładowania. Z końcem stycznia 2023 roku w Polsce było 2622 stacji ładowania oraz 5139 ogólnodostępnych punktów ładowania. To dużo? Nie, bo Polska jest jednym z największych krajów w Europie. Zobaczmy zatem, jak pod tym względem wygląda czołówka.
1. Holandia – 64,3 ładowarki na 100 kilometrów dróg
2. Luksemburg – 57,9 ładowarki na 100 kilometrów dróg
3. Niemcy – 25,8 ładowarki na 100 kilometrów dróg
4. Portugalia – 24,9 ładowarki na 100 kilometrów dróg
5. Szwecja – 12,2 ładowarki na 100 kilometrów dróg
Liczba punktów ładowania w poszczególnych krajach Unii Europejskiej. Polska wypada w tej kwestii blado. | Źródło: ACEA
Poza Luksemburgiem i Holandią znajdują się w niej trzy inne duże kraje UE. Da się? Jak widać, tak. Kwestia priorytetów. Oczywiście niczyjej uwadze nie powinien umknąć fakt, że aż 48,8 procent (!) wszystkich punktów ładowania znajduje się w tylko dwóch krajach: Holandii i Niemczech.
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Polacy mieliby ochoczo sięgać po samochody elektryczne, skoro jazda samochodem elektrycznym po Polsce to wciąż wielkie wyzwanie. To planowanie tego gdzie tankować, ile czasu na to poświęcić i przede wszystkim: co zrobić, jeśli dana ładowarka będzie zajęta lub nie będzie działać. Miłośnicy tych pojazdów zakrzykną: bzdura! A ja odbiję piłeczkę: moi koledzy dziennikarze, którzy testują samochody elektryczne, też na to narzekają.
Oczywiście, elektryka można ładować w domu i jeździć nim wyłącznie „wkoło komina”. Wtedy problem jednak wcale nie znika. Lwia część Polaków ma jedno auto i chce, aby auto takie było maksymalnie uniwersalne. Kierowcom nie chce się zamieniać podróży samochodowej w skomplikowaną eskapadę, którą należy w szczególny sposób planować. I to polskie władze powinny zagwarantować, aby tak nie było.
Kierowcy nie chcą planować i przejmować się długim czasem ładowania elektryków – to nikogo nie powinno dziwić. | Źródło: Tesla
Przypominam, że Polska pierwotnie na zakaz sprzedaży samochodów spalinowych się zgodziła – dopiero później go oprotestowała. Wtedy było już jednak za późno. Skoro politycy zgotowali obywatelom taki, a nie inny los, to wypadałoby przygotować kraj na nową rzeczywistość.
Tak, elektryki mają też inne wady. Mają też liczne zalety
Nie ukrywam, że do samochodów elektrycznych podchodzę sceptycznie przede wszystkim ze względu na utrudnienia związane z ładowaniem, na ogół dość długi czas ładowania oraz niepokojącą perspektywę potencjalnego spadku zasięgu auta na przestrzeni kolejnych lat użytkowania. Jeździłem jednak kilkukrotnie hybrydami i BEV-ami i widzę w nich wiele zalet.
W swoich prywatnych autach szukam sportowych emocji, dlatego też spore znaczenie ma dla mnie przyjemne dla ucha brzmienie silnika lub układu wydechowego. Większa część kierowców ceni sobie jednak ciszę, a tę akurat elektryki są w stanie zapewnić. Auta elektryczne to również natychmiastowa reakcja na gaz, naprawdę dobre osiągi (no, Dacia Spring jest wyjątkiem), teoretycznie niższe koszty obsługi i kilka innych niepodważalnych atutów.
Dacia Spring – pierwszy elektryczny samochód w ofercie tego producenta. | Źródło: Dacia
Mam wrażenie, że do elektromobilności najmocniej zniechęcają kierowców nie tyle ceny tych aut (bo spalinowe także stały się irracjonalnie drogie), ale przede wszystkim właśnie infrastruktura. Gdybyśmy w Polsce mieli więcej ładowarek, spora część kierowców popatrzałaby w stronę aut elektrycznych nieco łaskawszym okiem. Każdy moim zdaniem znajdzie w takich autach.
Źródło: mat. własny, ACEA