Specyfikacja Cooler Master MH650
- Konstrukcja: nauszna
- Przetworniki: neodymowe, 50 mm
- Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 000 Hz
- Impedancja: 32 Omy
- Czułość: 107 dB
- Łączność: przewodowa, USB
- Mikrofon: tak, odłączany
- Czułość mikrofonu: 40 dB
- Pasmo przenoszenia mikrofonu: 50 Hz – 18 000 Hz
- Waga: 322 gramy
Cooler Master MH650 to wybór dla osób korzystających na co dzień z laptopów i komputerów, do których nie chcą kupować dodatkowej karty dźwiękowej. Model MH650 komunikuje się z komputerem za pośrednictwem portu USB, oferując przy tym wbudowaną kartę dźwiękową obsługującą technologię wirtualizowanego dźwięku przestrzennego w standardzie 7.1. Właśnie tego pożądają gracze.
W kolorowym, dobrej jakości pudełku oprócz słuchawek znajdują się jeszcze odpinany mikrofon, adapter z USB-A do USB-C, dzięki któremu słuchawki da się podłączyć np. do smartfonu, instrukcja obsługi, a także czarny, materiałowy woreczek tranportowy. Przyzwoita zawartość opakowania, jak na sprzęt sprzedawany w cenie ok. 349 złotych. Jeśli miałbym pomarudzić, zwróciłbym uwagę na brak odpinanego od słuchawek przewodu.
Słuchawki Cooler Master MH650 robią dobre wrażenie od chwili wyjęcia ich z pudełka. Z miejsca w oczy rzuca się szeroki zakres regulacji słuchawek, w niemal każdej płaszczyźnie. Nausznice skrywające 50-milimetrowe przetworniki da się obracać pod kątem 90 stopni, dzięki czemu można je dopasować do owalu każdej głowy. Regulacja długości pałąka odbywa się na solidnej, aluminiowej szynie, dającej wyraźną reakcję zwrotną w postaci kliku. Od spodu pałąk wyściełany jest materiałem owijającym schowaną pod nim piankę memory. Z tych samych tworzyw wykonane zostały nausznice. Pasywna izolacja dźwięku stoi na dobrym poziomie.
Każdą z nausznic da się łatwo zdemontować, co daje nadzieję na łatwą ich wymianę w przyszłości – o ile użytkownik będzie tego chciał, a producent w dalszym ciągu sprzedawał będzie do tego modelu części zamienne.
Muszle od strony zewnętrznej wykonano z plastiku sprawiającego solidne wrażenie. Po owalu poprowadzono podświetlenie każdej z nausznic – użytkownik może zmieniać je dzięki dedykowanemu oprogramowaniu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby iluminację po prostu wyłączyć.
Na prawej słuchawce widnieją przyciski do włączania wirtualizowanego dźwięku przestrzennego 7.1 oraz pomagające przełączać się pomiędzy różnymi trybami (nie kolorami!) podświetlenia. U dołu lewej słuchawki z kolei usytuowano przyciski pozwalające sterować mikrofonem (włącznik/wyłącznik) oraz pokrętło głośności. Mikrofon na elastycznym przewodzie da się łatwo dogiąć stronę ust lub przeciwną albo po prostu odczepić. Jakość nagrań jest wysoka – posłuchajcie sami.
Sprzęt od razu po wyjęciu z pudełka i założeniu na głowę uciska odczuwalnie uszy i w minimalnym tylko stopniu górę głowy. Na pewno jego obecność na czubku głowy da się odczuć bardziej niż w konkurencyjnych konstrukcjach „na zawieszeniu” pokroju SteelSeries Arctis 3. Z czasem (po -nastu godzinach) efekt ucisku na uszy nieco ustępuje, choć o ile ja byłem w stanie się do niego przyzwyczaić, Ania z naszej redakcji już nie.
Kwestia postrzegania jakości dźwięku jest sprawą bardzo indywidualną i zależną od aparatu słuchowego oraz wrażliwości na dźwięki. W moim odczuciu słuchawki Cooler Master MH650 do gier oraz w mniejszym stopniu do filmów po prostu się… nadają. Pomaga w tym skuteczna i precyzyjna wirtualizacja dźwięku 7.1 oraz odczuwalnie podbite tony niskie i nieznacznie wysokie. Gracz nie będzie miał problemów ze zlokalizowaniem nadchodzącego przeciwnika lub wykryciu kierunku, z którego nadciągają w jego stronę pociski. Scena muzyczna jest całkiem przejrzysta jak na słuchawki gamingowe, choć melomanom polecam raczej dobrą kartę dźwiękową, połączoną z nawet tańszymi słuchawkami analogowymi. Cooler Master MH650 w trybie stereo grają zbyt wąsko, by móc delektować się brzmieniem poszczególnych instrumentów i wychwycić w utworach odpowiednie „smaczki”. Poprawna separacja dźwięków to nie wszystko.
Equalizerem, dźwiękiem przestrzennym i podświetleniem słuchawek da się zarządzać z poziomu oprogramowania Cooler Master MasterPlus. Niestety, nie jest dostępne w języku polskim, ale każdy powinien się bez problemu w nim odnaleźć. Soft jest dość toporny (nie da się nawet zmieniać rozmiaru okienka), ale i tak nikt nie będzie do niego przesadnie często zaglądał.
Podsumowanie
Nie mogę napisać, że w swojej klasie cenowej Cooler Master MH650 jest pewniakiem i jedynym słusznym wyborem. Konkurencja w cenie do 350 złotych jest zbyt duża, a na rynku nie brakuje rozwiązań nieco bardziej uniwersalnych, lepiej spisujących się chociażby od strony czysto muzycznej. Nie skłamię jednak pisząc, że osoby szukające headsetu USB przede wszystkim z myślą o grach, powinny wziąć go pod uwagę, choćby ze względu na udaną wirtualizację dźwięku 7.1. Dla wielu dodatkowym atutem może być dołączona w opakowaniu przejściówka, dzięki której headset da się podpiąć pod smartfon.
Mocne strony:
+ całkiem wygodna konstrukcja
+ bardzo dobra jakość dźwięku rejestrowanego przez mikrofon
+ skuteczna wirtualizacja dźwięku 7.1
+ wymienne nausznice
+ da się je podpiąć do smartfonu poprzez dołączony adapter USB-C
+ poprawna jakość dźwięku
+ współpracują z PC i konsolami
Słabe strony:
– takie sobie oprogramowanie
– producent mógł pokusić się o analogowy tryb pracy